poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Marsz i Nordic Walking

Jako że staram się sporo chodzić i nabijać kilometry w moje nogi postanowiłem poszukać stron poświęconych technice marszu. Jak się okazuje można spędzić długie godziny googlując, a wyniki będą tego marne. 95% stron jakie można znaleźć szukając czegoś o technice chodzenia i marszu poświęcone są ostatnio bardzo modnemu Nordic Walking-owi. Postanowiłem się troszkę bliżej przyjrzeć temu zjawisku, brzmi fajnie, jak się okazuje wcale nie jest takie trudne w teorii jakby się mogło wydawać i na pewno zdrowe. Postanowiłem że w najbliższym czasie spróbuję tego, dostęp do kijków mam, więc problem sprzętu jest rozwiązany. Teraz tylko znaleźć odpowiednio dużo czasu i można zacząć zabawę, nawet moja żona stwierdziła że chętnie tego spróbuje.
Co to takiego jest ten Nordic Walking?
To nic innego jak technika chodzenia z kijkami, która angażuje 90% naszych mięśni, a przy tym jest lekka i jak już wspominałem przyjemna.
Tą dyscyplinę można uprawiać właściwie wszędzie tam gdzie da się chodzić, czyli jest to rozwinięta forma marszu. Jeżeli zacznę na pewno będę zamieszczał tutaj swoje statystyki, jak w przypadku zwykłego chodzenia.

Postanowiłem że skoro tak trudno coś znaleźć na temat marszu sam napiszę kilka słów ze swojego dotychczasowego doświadczenia na co warto zwrócić uwagę i jakich błędów się wystrzegać. Jak zawsze na sam początek zacznę od tego że mimo wszystko potrzebny jest nam jakiś sprzęt, w tym przypadku odpowiedni ubiór i obuwie.
Strój to sprawa każdego indywidualnie, jedni będą woleć dres inni spodnie materiałowe, a jeszcze inni getry. Najważniejsze w tym wszystkim jest to żeby było nam wygodnie, bluzka najlepsza będzie bawełniana, żeby dobrze chłonęła pot. Podstawa to wygodne buty i tutaj pojawia się problem...
Po płaskim polecam wszystkim jakieś wygodne adidasy lub sandały do poruszania się po równym terenie. Gdy mamy zamiar uprawiać marsz w mieście nie potrzebujemy żadnych zbytnio usztywniających naszą nogę butów, ruszając w góry warto zaopatrzyć się w obuwie które usztywni nam kostkę, z dość grubą podeszwą, co pozwoli nam zminimalizować narażanie się na kontuzję jaką z całą pewnością jest skręcenie kostki które najczęściej tutaj występuje.
Reszta to już właściwie gadżety, bidony, saszetki, rejestratory GPS, odtwarzacze muzyki, okulary przeciwsłoneczne czy opaski.

Przed ruszeniem na intensywny spacer (marsz) ważna jest jak wszędzie rozgrzewka. Najważniejsze to rozgrzać wszystkie stawy. Sam marsz zaczynamy spokojnie, tak by tempo naszych pierwszych dwóch kilometrów mieściło się w granicach zwykłego chodu czyli ok. 12 - 15 min/km. Kolejne kilometry pokonujemy troszkę szybciej, tak by mieściło się w tempie 7 - 10 min/km. Ostatni kilometr zwalniamy do tempa zwykłego chodu, a na sam koniec należy ścięgna i mięśnie schłodzić poprzez proste ćwiczenia rozluźniające.

Na początek wystarczy. Ważne jest żeby wyznaczać sobie cele jakie chcemy osiągnąć, jednak znając swój organizm realne. Na początek proponuję wyznaczyć sobie albo czas marszu, albo dystans.
Z własnego doświadczenia wiem że to bardzo motywuje do ruszania się. Mój pierwszy cel to było przejście 50 km w ciągu dwóch miesięcy, dokonałem tego w przeciągu dwóch tygodni. Mój kolejny cel to 500 km do końca roku.
W obliczaniu przebytego dystansu, czasu pomogą nam aplikacje które opisywałem, ale również zwykłe mapy google gdzie możemy sprawdzić jaki dystans przebyliśmy, warto wszystko sobie notować albo w drukowanym dzienniczku treningowym, albo na komputerze w pliku excel-a, a jeżeli korzystamy z aplikacji mobilnych to możemy nasze treningi (spacery) wysyłać do serwisów internetowych twórców programów gdzie będziemy mieli dostęp do wszystkich swoich statystyk.