środa, 21 sierpnia 2013

Wakacje na dwóch kółkach

Witam
Dzisiaj po raz kolejny wróciło do mnie to uczucie, które poczułem po zakupie obecnego roweru. Ponownie zaczynam przeglądać mapy z trasami rowerowymi, liczyć, czytać, planować, analizować i...
Właśnie pojawia się to i, marzenia mają to do siebie że lubią się spełniać. Jednym z moich marzeń jest przejechanie polskiego wybrzeża na rowerze. Póki co jak już wspomniałem planuję i trenuję. Postanowiłem że całą podróż podzielę na dwa - trzy etapy. Na początek napiszę o pierwszym, podając troszkę danych i jak to widzę, oraz jakie problemy mogą się pojawić.
Oczywiście podróży nie odbędę sam, mam nadzieję że dokonam tego wraz z żoną. Początek którego nie ujmuję nigdzie w danych trasy to dojazd z domu na dworzec do Katowic skąd dotrzemy pociągiem do Gdańska. Noc w pociągu nie będzie z całą pewnością należała do najprzyjemniejszych, ale tak to już bywa, coś za coś. Z Gdańska mamy do pokonania 57,57 km, oczywiście licząc że zaliczymy po drodze Westerplatte, jeżeli nie, to odejdzie nam jakieś 15 - 20 km. Większość czasu będziemy się trzymać trasy rowerowej R10 która prowadzi spod granicy Polsko - Rosyjskiej do granicy Polsko - Niemieckiej w Świnoujściu. Musimy dotrzeć do Rewy, gdzie planuję pierwszy nocleg. W drugim dniu, który jest mniej ambitny, mamy do pokonania 28 km i musimy dotrzeć do Władysławowo, po drodze mijając Puck. Dzień trzeci w którym mamy do pokonania 39,37 km prowadzi z Władysławowa do Helu, ale z Helu do Władysławowa wracamy pociągiem. We Władysławowie mamy więc dwa noclegi. Ostatni dzień jest najbardziej ambitny ponieważ odległość jaką musimy pokonać to aż 68,25 km do Łeby, gdzie spędzimy jedną noc, i skąd pociągiem wrócimy do Katowic.
Orientacyjne koszty dla dwóch osób to 1300 złotych z noclegami, przejazdami i wyżywieniem. Piszę orientacyjny ponieważ nie wiem czy koszty będą niższe czy wyższe. Dodatkowo w koszty nie wliczone są sakwy, zapasowe części do rowerów które musimy mieć ze sobą (dętki, łatki, linki).
Koszty jednak nie są problemem. Niepewna pogoda jest najgorsza, a do tego znalezienie noclegu w Rewie (spędzimy tam tylko jedną noc), Władysławowie (dwie noce - tutaj raczej będzie łatwiej), Łebie (jedna noc). Kolejnym sporym problemem może być nasza kondycja, wiadomo ćwiczymy, jednak co innego ćwiczenia, a co innego sprawdzian w terenie.
Przewidywany termin wyprawy: może 2014, a może 2015 rok.

Na koniec przygotowane przeze mnie mapki:
Dzień 1: Gdańsk - Rewa

Dzień 2: Rewa - Władysławowo

Dzień 3: Władysławowo - Hel

Dzień 4: Władysławowo - Łeba

Łącznie do pokonania: 193,47 km