sobota, 21 czerwca 2014

Niegowonice i Pogoria

Witajcie
Miałem ostatnio zamieścić opis przejazdu do Niegowonic. Z powodów czasowych nie udało mi się to, dlatego teraz nadrabiam zaległości. Ten wpis będzie jednak zawierał dwa sprawozdania.
Plan wyjazdu do Niegownic znajdziecie tutaj.

Niegowonice
Przejazd wyszedł dość spontanicznie. Po południu wsiadłem na rower i ruszyłem w kierunku Będzina, a następnie Dąbrowy Górniczej. Całość trasy przebyłem drogami, ani razu nie zjeżdżając w teren. Pierwsza część prowadziła drogą za Hutą Katowice (obecnie Arcelor Mittal), długa prosta, lekko nierówna która zaczyna się wznosić. Nachylenia nie widać, jednak 4 kilometry można odczuć w nogach. Dalej jest już tylko bardziej stromo, długie podjazdy i szybkie zjazdy, spory ruch samochodów, brak pobocza. Raczej nie polecam na wycieczki rodzinne mojej trasy przejazdu, chociaż równolegle można znaleźć szlaki rowerowe. Końcowy odcinek w Niegowonicach to stromy podjazd na najniższych przełożeniach. Całość wspinaczki zajęła mi niespełna 15 minut. Na szczycie chwila odpoczynku i powrót tą samą trasą. Teraz było łatwiej, droga większość czasu prowadziła w dół, chociaż długie podjazdy również były. Poniżej mapa oraz ślad przejazdu:

Drugi przejazd to wycieczka w okół Pogorii III i IV.
Początkowo jak zawsze prowadziła ścieżką rowerową do zamku w Będzinie, a następnie dalej wałami Pszemszy i lewą stroną Pogorii III, aż do zjazdu na Pogorię IV. Postanowiłem nie wjeżdżać tak jak większość osób za parkingiem na ścieżkę, a dalej jechać drogą. Po przejechaniu niespełna kilometra znaki mówią nam że należy skręcić w lewo by objechać zbiornik. Po wjechaniu na ścieżkę trudno jest się zgubić jednak droga jest piaszczysta przez co ciężko się jedzie. 8 km jazdy w takim terenie nie zmusza nas jednak do późniejszego długiego odpoczynku. Ja zrobiłem łyk wody i ruszyłem w drogę powrotną. Jechałem do samego parkingu przy wjeździe na zbiornik tak by zamknąć kółko, tak samo dokończyłem jazdę w okół Pogorii III. Do domu wróciłem tą samą drogą którą przyjechałem, czyli wałami Pszemszy i ścieżką rowerową łączącą Sosnowiec z Będzinem.

Niebawem zamieszczę relację z pierwszego wyjazdu z rowerami do Częstochowy.