piątek, 4 lipca 2014

Siewierz - Zamek Biskupów Krakowskich

Witajcie
Test czołówek przesunął się na przyszły tydzień, tzn. artykuł jest już napisany, jednak filmy będę mógł zrealizować dopiero w najbliższy Poniedziałek. Przejdźmy jednak do tematu z tytułu niniejszego wpisu.
Według informacji jakie udało mi się znaleźć Zamku Biskupów Krakowskich początkowo był siedzibą Kasztelanii. Sam zamek datowany jest na XV wiek, w 1443 został wykupiony wraz z grodem przez biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego. Historia jest dość długa, jednak ciekawa, zainteresowanych odsyłam jednak do wujka google.
Od jakiegoś czasu planowałem że dojadę tam rowerem, jednak ciągle temat odwlekałem, aż do dnia wczorajszego kiedy wsiadłem na rower i ruszyłem w kierunku Siewierza. Początki trasy jak dla mnie standardowe czyli przejazd przez Pogorię III i IV, chociaż sam dojazd do Pogorii zmodyfikowałem. Przejechałem przez las w parku Zielona, czyli nie tak jak zawsze jazda ścieżką rowerową. Było warto, cisza spokój. Niestety Pogoria jest strasznie zatłoczona i jazda jest ciężka, piesi, biegacze, rowerzyści, rolkarze, go-karty i prawie wszystko czym można się tam poruszać zgodnie z przepisami. Spokój nastał dopiero w Wojkowicach Kościelnych gdzie przejechałem ulicą Piastowską, a następnie skręciłem w kierunku Siewierza i przejechałem pod trasą S1. Teraz cały czas trzymałem się ulicy Zachodniej, oraz czerwonego szlaku rowerowego prowadzącego do Siewierza. Oznakowanie drogi świetne, trzeba być naprawdę zdolnym żeby się tam zgubić. W końcu zjechałem z ulicy na ścieżkę rowerową i pokonałem wzniesienie by następnie z dziką rozkoszą i dość sporą prędkością zjechać w dół do ulicy Młyńskiej prowadzącej wzdłuż stawów. Dojazd do ulicy Zagłębiowskiej nie jest największą przyjemnością z powodu dziurawej nawierzchni, a sama Zagłębiowska w pewnym momencie nie jest lepsza tylko zamiast dziur sporo żwiru, lub jak kto woli drobnych kamyczków. Patrząc na znaki szlaku wjeżdżamy na ulicę Krakowską i po krótkiej chwili jesteśmy już pod Zamkiem Biskupów Krakowskich. W chwili obecnej według informacji na tablicach jest w remoncie, jednak spokojnie można usiąść na ławeczkach i odpocząć, a rower przypiąć do stojaków rowerowych. Powrót był analogiczny, tylko Pogorię III objechałem z drugiej strony i całość przejechałem już ścieżką rowerową.
Całość wycieczki zajęła mi 3 godziny, pokonałem 68,5 km. Poniżej mapka z endomondo gdzie brakuje początkowej fazy zapisu, czyli niespełna 4 kilometrów. Dodaje również zdjęcia samego zamku, chociaż można je też zobaczyć w galerii na moim profilu google plus na który wszystkich zapraszam. Ślad będzie niebawem do pobrania na nowej stronie na tym blogu którą właśnie opracowuję i na której zbiorę wszystkie moje ślady przejazdów.