czwartek, 7 kwietnia 2016

Merida Scultura Team - Test

Witajcie

Minął miesiąc od momentu zapisania się przeze mnie do testów rowerów Merida. Nadszedł ten moment kiedy mogłem usiąść na siodełku Meridy Scultura Team, roweru szosowego znanego przede wszystkim fanom wielkich tourów. Co jest w nim takiego niezwykłego?
Zapraszam.

Z "Górala" na "Szosę"

Większość moich czytelników wie że cały czas dosiadam rowery górskie. Jak do tej pory moja przygoda z kolarstwem kręciła się wokół tego rodzaju rowerów, wszak rowery trekkingowe również bazują na góralach, chociaż zdarzają się wyjątki. Mój Kands Energy to typowy przedstawiciel topornych rowerów górskich. Merida Scultura Team jest idealnym przedstawicielem roweru szosowego z którym w rzeczywistości miałem do czynienia po raz pierwszy. Wskoczyć na szosę bylo prosto, odpowiednie ułożenie się zajęło mi trochę czasu. Przesiadka okazała się prosta i przyjemna, pomimo twardego siodła.

Waga ma znaczenie

Nie od dziś wiadomo że im rower lżejszy tym większą mamy szansę na uzyskanie sporych prędkości przelotowych. Scultura Team waży niespełna 10 kg. Karbonowa rama robi swoje, jej kształt również robi swoje. Dla osoby mojej postury i wagi rozpędzenie Meridy do ok. 40 km/h nie jest jakimś specjalnym wyczynem. Problem wagi roweru i jego jeźdźca pojawia się w momencie bocznego podmuchu wiatru, miota jak jasna cholera. Waga ma spore znaczenie.

Osprzęt

Nie będę wdawał się w szczegóły techniczne, osprzęt który został zamontowany przez producenta Scultury to Shimano Dura Ace wszystko działa z precyzją zegarmistrzowską. W rowerze za bagatela 28 000 złotych trudno spodziewać się błędów w doborze komponentów. Wrzucamy bieg wyżej i już po chwili czujemy opór w nogach, rower przyspiesza dalej, totalna cisza, tylko szum jaki generuje przecinane przez nas powietrze. Nawet szumu opon nie słychać. Wszystko dograne w najmniejszym szczególe.

Wygląd

Jednym może się podobać, innym niekoniecznie. Dla jednych to kolejna zwykła szosa, dla innych dzieło sztuki. Ja jestem gdzieś pośrodku. Z jednej strony rower prezentuje się świetnie, z drugiej za takie pieniądze można by oczekiwać czegoś więcej. Jeżdżąc po mieście tym rowerem zauważyłem jednak że rower rzuca się w oczy. Praktycznie każdy kogo mijałem obracał się zerkając za mną, a przede wszystkim za rowerem. Kierowcy na światłach również bacznie przyglądali się mojej Meridzie. Kupując ten rower możecie być pewni że nie przemkniecie bez uwagi przez miasto.

Merida Scultura Team

Merida Scultura Team


Merida Scultura Team

Merida Scultura Team

Merida Scultura Team

Czy warto zapłacić majątek za rower?

Jedna z ważniejszych kwestii, mocno spornych w środowisku rowerowym. Merida Scultura Team kosztuje 28 000 złotych, za tą cenę można kupić prawie nowy samochód. W tej kwocie kupimy ok. 3 - 4 szosówek dobrej klasy, firmowych. Kupując Sculturę płacimy jednak za rower z najwyższej półki, wyróżniający się z tłumu i o ile przy rowerach górskich zawsze mam problem czy warto zapłacić więcej, tak jeżeli chodzi o szosę powiem z czystym sumieniem że jeżeli miałbym takie drobne na swoim koncie do dyspozycji na zakup roweru - kupiłbym Sculturę. 28 000 złotych to cena którą warto zainwestować w ten sprzęt.

Podsumowanie

Mając półtorej godziny na testy i brak doświadczenia z rowerami szosowymi w swojej ocenie nie będę obiektywny, chociaż ogólnie można ją znaleźć w akapicie wyżej. Jeżeli chcecie pojeździć na rowerze szosowym dla rekreacji kupcie np. rower Merida Scultura 200. Macie zacięcie do ścigania się i chcecie lub już startujecie w zawodach? Scultura Team to odpowiedni model. Dla mnie była to pierwsza przygoda z szosą, bardzo przyjemna, która przekonała mnie do tego typu rowerów i do zakupu czegoś takiego w przyszłości. Podsumowując krótko jest to rower dla fanatyków szos i wielkich tourów, polecam jednak każdemu przejechania się rowerem tej klasy.