niedziela, 1 maja 2016

Dębowy Włóczykij - 2016

Witajcie

Dąbrowa Górnicza od kilku lat organizuje "Dębowy Maj Festiwal", praktycznie każdego dnia, a już na pewno weekendu czekają nas atrakcje i imprezy w "Dębowym mieście". Dębowy Maj w tym roku rozpoczął się jeszcze w kwietniu. Korzystając z okazji postanowiłem się zabawić i wziąć udział w Dębowym Włóczykiju - rajdzie na orientację.

Przed startem

Wiosenne KORnO to to nie jest, jednak frekwencja na starcie była duża. Limit miejsc 150, o 12:30 dostępnych jest jeszcze 20 pakietów. Godzinę przed zamknięciem biura zawodów dla osób zapisanych odbieram swój numer, tym razem jest to szóstka. Po chwili dołączają do mnie rodzice którzy startują na trasie pieszej i dystansie 15 km. Po godzinie dwunastej dołączają jeszcze Ania i Robert. Już wiem że na trasie będzie wesoło. Patrząc na karty startowe już nam się nie podoba LOP, zasady i teren znamy więc może będzie łatwiej. Zaczyna się odprawa techniczna, Ania odbiera mapy dla naszej trójki, szybka decyzja o kolejności zdobywania punktów i w drogę.
Kands przed startem - numer startowy sześć
Odprawa przed startem (fot. Wiesław Jędrzejkiewicz)

Odprawa przed startem (fot. Wiesław Jędrzejkiewicz)

 Pierwsze punkty

Kierunek Pogoria III. Razem z Robertem zostaliśmy zaskoczeni przez Anię, ruszyła do przodu co sił, a my musieliśmy ostro nacisnąć by ją dogonić. Pierwsze dwa kilometry i punkt zdobyty. Następny znajdował się w okolicach cypla na Pogorii III. Początek idealnie, tempo duże, drogi asfaltowe, czego chcieć więcej. Punkt Kontrolny numer 13 który zrobiliśmy jako drugi w kolejności niestety był niekompletny, ktoś zabrał perforator i aby go zaliczyć zrobiliśmy sobie przy nim zdjęcie. Kolejna szybka decyzja o zrobieniu LOP-a i jazda na jego początek.
Robert przy PK13
Łukasz "jędruś" Jędrzejkiewicz na PK13 (fot. Anna Peterek)

 LOP

Dojazd wzdłuż torów kolejowych prowadził idealnie na początek LOP-a. Ścieżka wybrana dobrze, niestety przegapiliśmy skręt i w konsekwencji straciliśmy pierwsze minuty na poszukiwanie pierwszego punktu. Na szczęście ludzie chętnie sobie pomagają na trasie i po chwili mieliśmy zdobyte dwa z trzech punktów na LOP-ie. Jak się okazało trzeci punkt ktoś sobie przywłaszczył i nie został zdobyty przez nikogo. W miejscu w którym powinien być z krzaków wyskoczył mi zając. Nim zdążyłem wyjąć aparat lub włączyć kamerę oddalił się w kierunku nam nieznanym. Krążenie przez ponad czterdzieści minut po LOP-ie nie przyniosło skutków, odpuściliśmy i pojechaliśmy na kolejny punkt który znajdował się kilkaset metrów dalej. W tym miejscu na liczniku 11 kilometrów, czas ruszać dalej, czekają nas dłuższe przeloty.

15, 16, 19

Te trzy numery nie zostały wylosowane w dzisiejszym losowaniu Lotto, to trzy kolejne PK. Najszybszym sposobem dostania się do piętnastki to dojazd do dworca kolejowego w Ząbkowicach i pokonanie kładki. Odnalezienie punktu nie sprawiło nam trudności, przyszła pora na przelot do 16 i 19 które znajdowały się w lasach Trzebiesławickich. Pokonanie pięciu kilometrów asfaltem i krótkim odcinkiem leśnym nie sprawiło nam problemu, przed nami jednak podjazd stromą ścieżką i zarazem czarnym szlakiem rowerowym. Całość szla nam sprawnie, niestety niedokładne mapy dołożyły nam blisko dwa kilometry drogi i kolejne wzniesienia. Po drodze szybkie konsultacje z osobami jadącymi z przeciwnego kierunku i dojazd z 16 na 19. Przypadkiem zauważyłem nietypowo rosnące drzewo. Po podbiciu karty startowej zjazd w kierunku Wojkowic do Pogorii IV.

Rezygnacja z PK

Cztery punkty do zdobycia i 40 minut czasu. Po wnikliwym przejrzeniu mapy i opisów punktów podejmujemy decyzję o zjeździe do bazy. Na licznikach po trzydzieści kilka kilometrów. Jadąc na metę mieliśmy ochotę zdobyć PK 11, będąc w jego pobliżu i przyjrzeniu się mapie odpuściliśmy. Na metę wpadliśmy około 15 minut przed końcem czasu. Nie było szans na zaliczenie wszystkiego bez zdobywania punktów karnych. Nie zawsze można zdobyć wszystko. Pozostało oddanie kart, potwierdzenie zdobycia PK13 i posiłek składający się z kiełbaski z grilla.

W oczekiwaniu na wyniki

Nie liczyliśmy na zdobycie miejsc na podium. Brak czterech punktów nie działał na naszą korzyść. Pozostało tylko czekać na oficjalne wyniki i rozdanie nagród oraz losowanie nagród dodatkowych. Powtórzyła się historia z roku poprzedniego Ania zdobyła czwarte miejsce, ja z Robertem nie wiemy, poczekamy na zamieszczenie wyników na stronie Moniki i Tomka - organizatorów rajdu. W losowaniu Robert wygrał koszulkę, na koniec wszyscy dostali bufy (bandanki) przygotowane na 100 lat miasta Dąbrowa Górnicza, pożegnaliśmy się i wróciliśmy do domów.
Rumaki na mecie
Bandana
Mapa - Dębowy Włóczykij 2016
Ania i Robert przed startem

Ekipa na mecie (fot. Wiesław Jędrzejkiewicz)

Mapa ze śladem GPS pokonanej trasy:




Film z przejazdu pojawi się pod koniec przyszłego tygodnia po montażu nagranego materiału.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza